
W dniu wczorajszym w miejscowości Boguszów-Gorce odbył się maraton z serio Mio FujiFilm Bike Maraton.
Przyznam się że kilka dni przed startem czułem się bardzo zmęczony, zastanawiałem się czy wystartować, w dniu startu nadal nie było dobrze, mimo to zdecydowałem się na start na dystansie Mega - 50km.
Na miejsce przyjechaliśmy lekko spóźnieni, na dodatek zaparkowaliśmy daleko od biura zawodów, zanim załatwiliśmy formalności, przebraliśmy się itp. na starcie zdążyło ustawić się już sporo uczestników :(, przez co staliśmy prawie na szarym końcu co wróżyło mozolnemu przebijaniu się do przodu, co mnie bardzo denerwuje :(, jedynie Łukasz pihulak nie martwił się o to, gdyż jego dobry start we Wrocławiu zagwarantował mu miejsce w pierwszym sektorze :).
A więc start i zaczęło się przebijanie do przodu, trzymałem się razem z Krisem dość długo, przebijaliśmy się razem, zaraz po pierwszym bufecie na chwilkę dojechał do nas Arek Kiełbik, ale po chwili zostaliśmy znowu sami z Krisem. Nie wiem do którego km jechaliśmy razem, ale w połowie trasy przyspieszyłem na zjeździe co pozwoliło mi zdobyć mała przewagę nad naszym Prezesem, starałem się ciągle trzymać dystans a nawet zwiększać go, ale ciągle byliśmy w zasięgu wzroku, dopiero później udało mi się zwiększyć dystans na tyle że straciłem Krzyśka z oczu, trasa była dość ciężka długie podjazdy można było pokonać je nawet z blatu ale były wyczerpujące, zjazdy niebezpieczne, końcówka trasy wiodła pod górę aż do samej mety. Jechałem tam już ostatkiem sił, walczyłem też z bólem kolana które męczy mnie już od jakiegoś czasu :(, do mety dojechałem 59 open i 34 w kategorii.
Myślę że wynik mógł by być lepszy, gdybym ustawił się bliżej, ale nie ma się co tłumaczyć, tylko następnym razem pojechać lepiej.
Niestety nie dla wszystkich impreza skończyła się szczęśliwie, Kris z którym jechałem większość trasy na 5km przed metą zaliczył niebezpieczny upadek, do mety dotarł na piechotę, sprawa skończyła się dość poważnie, oprócz mocnych obtarć Krzysiek złamał rękę :(, teraz czeka go operacja, a następnie rehabilitacja :(, mam nadzieje że szybko uda mu się wrócić do zdrowia i trzymam za niego kciuki.
Następny start w przyszłą niedzielę w Zielonej Górze.
Pozdrawiam.